Kurtz - zaprzepaszczony duch misjonarza czy konkwistador?

Bywają na świecie ludzie z niebywałą charyzmą; ludzie, dla których wijąca się w lewo ścieżka w lesie skręca nagle w przeciwną stronę. Osobnicy tacy zwykle nie są szczęśliwi w życiu, ukryci za maską pozornej obojętności cierpią, gubią się w zawiłościach problemów swoich i świata. Nieraz żyją zupełnie inaczej, niż by tego chcieli - dopada ich swoisty przerost treści nad formą i są zmuszeni umrzeć, nie wypełniwszy swojej misji. Przykładem takiego człowieka może być Kurtz, bohater "Jądra ciemności" Josepha Conrada. Bohater ten już dawno, dawno - kiedy jeszcze umiał tylko marzyć - ze zbożnym celem w kieszeni wyjechał na Czarny Ląd, by szerzyć tam kulturę i oświatę. Napotkał tam bardzo urodzajny grunt, w którym powoli zaczęły kiełkować pewne cechy jego charakteru. Kurtz, ze szlachetnego, ale nudnego jak setki innych idealisty stał się charyzmatycznym tyranem, skoncentrowanym na poszerzaniu swojej władzy i zwiększaniu pojemności zajmowanej przez namacalne dobra, pokroju złota i kamieni szlachetnych. Z dnia na dzień ciężką niewątpliwie pracą tworzył swoje własne imperium, nie zważając już wcale, że gdzieś w tym zamęcie pogubił wszystkie cele. Widocznie wypadły mu one z kieszeni, kiedy przedzierał się przez afrykański busz. W końcu zmarł, nieszczęśliwy i chyba świadomy tego, co się stało - na łożu śmierci powtarzał "Zgroza, zgroza!" Podsumowując, Kurtz z pewnością miał duszę misjonarza, ale zapodział swoje rozliczne zalety w ogólnej ciemności i zginął, jak przed nim ginęły setki niespełnionych charyzmatyków, jako okrutny konkwistador.

domki drewniane - 29 tydzień ciąży - Wyposażenie Łazienek - Kredyt Hipoteczny - wykopy - Linki sponsorowane - strony internetowe - księgowa w lublinie - Opony - Projekty Domów - konsolidacja kredytów - opieka - Gotówkowe Słupsk